sukienki

niedziela, 16 września 2012

Sukienka powstała z myślą o urlopowym wyjeździe. Niestety, upały mnie przerosły i włożyłam ją zaledwie raz! Ale za to w jakie miejsce! Odwiedziłam w niej dom Julii w Weronie :) Teoretycznie materiał cieniutki, ale czarny kolor strasznie się nagrzewa i na dodatek długość maxi nie zawsze służy w upalne dni. A teraz pogoda jest tak paskudna, że niewątpliwie muszę poczekać do przyszłego roku, żeby znów jej użyć.

Na blogu ostatnio straszna posucha, a powód jest banalny. Zgubiłam kabel, który służy do transportowania zdjęć do komputera. Właściwie nie zgubiłam, tylko nieświadomie wyrzuciłam go po prostu robiąc porządki... W związku z tym dzisiejszy wpis mogę zamieścić dzięki Sylwii Nadolskiej, która zrobiła mi zdjęcia swoim aparatem i swoim kabelkiem je przetransportowała ;) Oprócz zdjęć czarnej sukienki pani Sylwia zrobiła nam (mi i Bartoszowi) piękną, plenerową sesję w strojach ślubnych. Ale o tym następnym razem.

Jeśli chodzi o tytułową sukienkę, to jest standardowo wykonana z dzianiny wiskozowej. Obiecałam sobie, że w najbliższym czasie uszyję już coś z innego materiału. Dzianina mnie nudzi, ale przynajmniej nauczyłam się z nią obchodzić :) W okolicach pasa wszyłam grubą gumę, która ładnie trzyma sukienkę na swoim miejscu i nie wymusza zakładania paska. Jednym słowem, materiał nie jest za luźny w pasie :)

czarna sukienka maxi

czarna sukienka maxi

piątek, 29 czerwca 2012

Ta sukienka powstała przypadkiem, właściwie z resztek materiału. Użyłam mojej ulubionej dzianiny wiskozowej oraz elastycznej koronki. Nie jestem całkiem przekonana do satynowej wstążki, którą zawiązałam w pasie, ale nie wpadłam na nic lepszego... Dół uszyłam najprościej jak się dało, czyli z połowy koła i muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych fasonów dla dziewczyn z szerokimi biodrami. Dodatkowo tak skrojony dół, ładnie układa się w ruchu. Sukienka służyła mi już na jednej imprezie i bardzo ładnie wyglądała w tańcu, szkoda tylko, że było na tyle zimno, że nie  mogłam "pochwalić się" koronkowymi plecami...

sukienka z koronkowymi plecami

środa, 27 czerwca 2012

Zamarzyła mi się sukienka w kolorze musztardowym. Nie miałam konkretnego pomysłu, ani ochoty na jakiś określony krój, dla mnie było istotne, żeby była w kolorze musztardowym! Zazwyczaj szyję sukienki na konkretne okazji, w tym wypadku, było to zakończenie roku w przedszkolu. Jeśli tylko dostanę zdjęcia z tej uroczystości, na pewno znajdą się na tym blogu. Szycie nie było wyjątkowo trudne, jednak prasowanie plisek doprowadza mnie do szału i zajmuje około 15 minut (nie przesadzam, ta dzianina gniecie się okrutnie). Jeżeli zdecydujecie się na podobny fason i na dodatek zrobicie pliski, zamiast po prostu uszyć dół "z koła", miejcie na uwadze przyszłe problemy z prasowaniem.

sukienka musztardowa

musztrdowa sukienka

Polskie Blogi Handmade